Podróże Guliwera Czechy Mikulov

Kaczka na basenie, wróbel na talerzu

Zawsze chciałem jechać na Morawy. Nie mam tu bynajmniej na myśli szpitala psychiatrycznego w Morawicy, przez świętokrzyskich scyzoryków Morawami właśnie zwanym. Na zdrowie psychiczne póki co nie narzekam, a i z fizycznym jako tako sobie radzę stosując medycynę pasywno-defensywną – omijam lekarza, a z grypą toczę samodzielną, bohaterską walkę, która zwykle kończy się moim spektakularnym […]